Co można powiedzieć o popycie? | Frausuchen - blogerka



Co można powiedzieć o popycie? 2017-06-15 13:20

              No jakże mi miło, że dzisiaj na totalnym czilku mogę wreszcie skrobnąć co nieco. Nazbierało się trochę tematów i prawdę mówiąc nie wiem, od czego zacząć. Może napomknę, że wyspałam się dziś chamsko. Po królewskim, spożytym w spokoju śniadaniu zrobiłam pranie, a właściwie moja pralka wykonała tę żmudną pracę, a ja w tym czasie wygrzewałam się na słońcu jak kocica, popijając kawę i czytając książkę. Następnie wywiesiłam dwie pralki ciuchów… Tak Mamo, wiem, że to skandaliczne zachowanie wobec tak znaczącego święta, ale wybacz – w ciągu ostatnich dni nie miałam na to czasu. Później znowu zaległam w bieliźnie na osłonecznionym balkonie i słuchając śpiewu małych ptaszków, pisku fruwających jerzyków oraz kontemplując barankowe chmury na błękitnym niebie, bezczelnie relaksowałam się. Teraz piszę.


              Ostatnio leżąc na kanapie w totalnej agonii po wyczerpującym dniu, przeskakiwałam po kanałach TiVi. Zupełnym przypadkiem natknęłam się na program o intrygującym tytule: „Gry małżeńskie”. Hm… Gry, gierki i inne niegrzeczne zabawy. I do tego małżeńskie! Agonalny stan odszedł w zapomnienie. Patrzę, patrzę i nie wierzę. Z każdą minutą moje zdumienie było coraz większe. Oto dziewczyna/kobieta (w tym akurat odcinku przypominająca… gwiazdę filmów porno), ma za zadanie odkryć, który z testowanych przez nią mężczyzn jest singlem, a który trwa w związku. Związek ten wcale nie musi być sformalizowany, więc od razu tytuł programu wydał mi się nietrafiony. Obie strony – facet i testerka spotykają się na randce, prowadzą debilne rozmowy, jedzą, macają się i całują. Podczas gdy on wychodzi do drugiego pokoju zamienić parę słów z żoną/partnerką/kumplem, ona penetruje jego rzeczy i meble w poszukiwaniu śladów wskazujących na obecność kobiety. Żeby oczywiście przekonać się, czy to singiel, czy jednak nie-singiel. Później akcja dynamicznie się rozwija i pewnie, gdyby nie oko kamery oraz obserwujących z ukrycia partnerek, niejedno spotkanie zakończyłoby się mniej dostojnie. Co ciekawe – w wywiadzie partnerki tych mężczyzn deklarowały, że nic a nic ich nie rusza ta absurdalna sytuacja, lecz później ich miny były bezcenne. Niełatwo jednak patrzeć, jak twój mąż czy partner obmacuje jakąś napaloną babę, całuje ją po szyi albo bez pardonu „uderza w ślinę”. Świętą by to poruszyło.


              Zastanawiałam się, czemu właściwie ma służyć taki program. Jakie walory, ukryte bądź jawne posiada? Przecież wiadomym jest fakt, że żaden facet będący w związku, do tego obserwowany przez swoją kobietę, nie będzie do końca szczery i mimo pożądania palącego go od środka, nie posunie się do tego, o czym marzy. Bo że niejeden z nich marzy, widać gołym okiem. I nie pomogą zapewnienia, że to tylko zabawa, że ona mu się nie podoba i tego typu bzdury. I co ma pod kopułą kobieta – testerka zachowująca się prowokująco, wręcz chwilami wulgarnie? Do jakiego poziomu ludzie są w stanie się zniżyć, by wygrać trzy tysiące złotych, bo tyle wynosi oszałamiająca wysokość wygranej? W tym całym dennym programie zaimponował mi jeden chłopak. Na widok testerki zareagował bardzo chłodno. Zaprosił ją do środka, lecz bez ogródek zapytał, dlaczego ubrała się aż tak wyzywająco. Ona odparła, że chciała wyglądać dla niego atrakcyjnie. Chłopak z zimną krwią zakomunikował, że chyba na pierwszą randkę ten strój jest zbyt odważny. I że każdy facet widząc kobietę ubraną w ten sposób, jednoznacznie ją oceni jako łatwą zdobycz, z którą raczej nie będzie wiązał dalszych planów. Testerka nieco się zagotowała i odparła, że nie powinien jej od razu przypinać łatki puszczalskiej i że to nieprawda, iż każdy facet myśli o niej w takich kategoriach. Na to chłopak spokojnie, zdecydowanym tonem powiedział, że niestety tak właśnie myślą mężczyźni, choć niechętnie się do tego przyznają.


              Oczywiście nie powinno się oceniać książki po okładce. Nie każdy krawaciarz to dżentelmen i nie każda lala ubrana jak prostytutka sprzedaje się za pieniądze. Jednak powiem uczciwie, ja też tak o tej testerce pomyślałam. Że zwyczajnie wygląda jak dziwka – cyc na wierzchu, kiecka o burdelowym kroju ledwo zakrywała jej tyłek, a gdy jeden z uczestników programu „masował” jej nogi i nieco się w tym masowaniu zapędził, odkrył jej gołe pośladki. Ponadto napompowane usta miała pomalowane krwistoczerwoną szminką, pazury oczywiście również czerwone, długie i ostro zakończone, makijaż… krótko mówiąc tragiczny. Może jestem zaściankowa, może jestem prowincjuszką nierozumiejącą trendów metropolii, ale taki obrazek to według mnie że-na-da. Jeszcze większą żenadą jest zachowanie facetów śliniących się na widok pustego lachona i komentujących jej wygląd słowami: „widziałeś, jakie ma atuty???”. No tak, „atuty” są najważniejsze. Nadmienię od razu, że nie należę do zakompleksionych kobiet ani na punkcie swojego wyglądu, ani innych, nie od razu dostrzegalnych atutów. Dlatego ewentualne komentarze typu: „spójrz w lustro”, „pewnie sama jesteś pasztetem”, „zazdrościsz i tyle” – są całkowicie bezpodstawne. Nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania płcią przeciwną. Ale nigdy nie odczuwałam potrzeby, by przykuwać uwagę świecąc odkrytymi piersiami lub tyłkiem. Zaintrygować mężczyznę można na wiele innych sposobów. Poza tym nie sztuką jest „zdobyć” czyjeś zainteresowanie. Sztuką jest to zainteresowanie utrzymać dłużej niż przez jedną lub kilka nocy.


              Po co ludzie nawzajem siebie testują? Po co manipulują innymi? Po co na własne życzenie zasiewają w sobie ziarno niepewności i potem cierpią? Tracą tyle energii na głupie rzeczy nazywając je zabawą. Czy zabawa uczuciami jest rzeczywiście potrzebna do czegokolwiek? I to wszystko na oczach tysięcy widzów. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl – w TiVi jest masa podobnych, tanich, idiotycznych programów rozrywkowych. Podobno popyt wpływa na podaż. Co można zatem powiedzieć o samym popycie?


Dodaj komentarz


Halina Gasiorek-Gacek 2017-06-18 10:47

Popytu na głupotę u nas nigdy nie brakuje.

elvenoor 2017-06-15 21:11

PS: popyt generuje podaż, jak zauważyłaś. Zostawiam do przemyślenia co to tak naprawdę oznacza, choć nie myślę, aby z naszym społeczeństwem było aż tak źle. Przynajmniej mam nadzieję...

elvenoor 2017-06-15 21:09

- Jasiu, kim chcesz zostać w przyszłości.
- Seksuologiem!
- Ale na "tym" trzeba się znać!
- Proszę pani, są trzy kobiety: jedna ssie loda, druga go liże, a trzecia obgryza. Która jest mężatką?
- Eee...ta pierwsza?
- Nie, ta która ma obrączkę. Chyba jednak znam się na tym lepiej od pani!

A tak na marginesie, nie rozumiem fenomenu zgoła innego show, przy którym moi rodzice z ciotką siedzieli raz do północy, oglądając kilka odcinków z rzędu: Rolnik szuka żony.

Halina Gasiorek-Gacek 2017-06-15 17:41

To prawda. W telewizji jest mnóstwo dennych programów pozbawionych dobrego gustu i smaku.Ja po prostu takich nie ogladam, by się nie denerwować.Radzę to samo,by uniknąć żenady.Serdecznie pozdrawiam!

Dokładnie 2017-06-15 15:21

Ten program to porażka ukazująca głupotę jego uczestników. Dramat.


e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]