Człowiek jest jak trawa | Frausuchen - blogerka



Człowiek jest jak trawa 2017-09-11 13:14

            Wróciłam do świata żywych. Do bardzo przyziemnych spraw. Obowiązków, zadań, zleceń i poleceń. Jeszcze nie zaprzęgłam się w pełni w tryby codzienności. Jeszcze czuję się dziwnie. Jakby czasoprzestrzeń była przecięta nożem na dwie części – na to, co było jeszcze do niedawna, tam, daleko stąd i na to, co dzieje się tu i teraz. Nie potrafię płynnie przechodzić między jedną a drugą rzeczywistością. Jestem zatem jakby wyrwana z jakiegoś koszmarnego snu i nadal mam kluchę w gardle, gdy pomyślę, że to jednak nie jest sen. Mój świat zmienił szkiełka w kalejdoskopie. Zmieniła się także trajektoria moich działań. Jakże śmieszne wydają się mi różne zmartwienia na zapas.


            Moja zewnętrzna skorupa jest twarda. Tyle razy ostatnio słyszałam, że „się trzymam”. Owszem, trzymam się dzięki tej skorupie. Ale w środku czuję się chora i obolała. Nie potrafię mówić o tym, co się zdarzyło. Na pytanie, jak się mam, nie odpowiadam, bo nie wiem, co powiedzieć. Nie chcę się wdawać w głębsze rozmowy, ponieważ łzy same napływają mi do oczu, a ja nie lubię upubliczniać swojego żalu. W czasie ostatniego pożegnania (co to za określenie właściwie) stałam sztywno jak żołnierz, jedną ręką trzymałam parasol, drugą podtrzymywałam biedną M. Palce naszych dłoni były splecione aż do białości. Jestem dorosłą kobietą i dobrze wiem, co czuje druga dorosła kobieta. Nie trzeba o tym mówić, wyjaśniać. Wystarczy być i współ-czuć.


            Smutek drąży we mnie tunele. Staram się mu nie poddać bez reszty, żeby się nie zatracić. Jest ciężko. Bardzo ciężko. Jakiś etap się zamknął i trzeba żyć dalej. Jedyna, że tak się wyrażę – korzyść jest taka, że mam w sobie spokój. Jeszcze większy dystans do różnych rzeczy, ciszę, łagodność wymieszaną z twardością. Może to jest ten stan, którego dotyczy przysłowie: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”? Są przecież rozmaite tragedie, które wydają się nie do przejścia, a mimo wszystko ludzie zbierają się do kupy i żyją. Inaczej niż przedtem, ale jednak. Człowiek jest jak trawa – podeptany, wbity w ziemię, w końcu i tak podnosi się i trwa dalej. W pewnym sensie Pascal miał rację – jesteśmy jak źdźbło. Kruche, łamliwe, szargane przez wiatry. Ale wystarczy, że poprawi się aura. Źdźbło, którego korzonki tkwią gdzieś głęboko, wzrasta na nowo. 


Dodaj komentarz


frausuchen 2017-09-17 11:06

Bardzo dziękuję wszystkim za słowa pocieszenia i wsparcie. Jest to podbudowujące i dodaje choć trochę sił. Pozdrawiam swoich czytelników ciepło, choć jesiennie :)

keroisąg 2017-09-14 19:58

Umawialiśmy się często na strzelanie z wiatrówki.Bardzo to lubił.Na ostatnie strzelanie nie przyszedł.Miał 14 lat.

Trawka i krzaczek róży

W pięknym ogrodzie w Warszawie,
Gdzie przechadzka zdrowiu służy,
Na miłej klombu murawie,
Wzrósł niewielki krzaczek róży,
Póki tylko w listki strojny,
Był to krzaczek skromny,miły,
Dla trawki sąsiad spokojny,
Stąd go tez wszystkie lubiły.

Lecz zaledwie pierwszy kwiatek,
Swoją krasą go ozdobił,
Porzuciwszy cnotę,statek,
Wiele hałasu narobił,
Zaczął prześladować trawkę.
Wyśmiewał jej nędzne wdzięki,
I za ciągłą miał zabawkę,
Szyderczo zadawać męki:
"Precz ode mnie marne ziele,
Spojrzyj jak różnicy wiele,
Czynią twoje listki brudne."

Na to trawka odpowiada:
"Biada tobie krzaczku,biada,
Ty dziś twemi wdzięki słyniesz,
Jutro marnie może zginiesz,
Krótkie twoje przeznaczenie,
Znikną prędko twoje wdzięki,
Strawią je słońca promienie,
Lub od ludzkiej padniesz ręki.
Pragną ciebie pókiś świeży,
Cieszą się twych kwiatów wonią,
Lecz gdy piękność cię odbieży,
Znów od ciebie wszyscy stronią.
Mnie choć kwiatek nie upiększa,
Chociaż skromne me ubranie,
Jednak wartość moja większa,
Dłuższe moje panowanie.
Moje listki żywią trzodę,
I czy wiosna,czyli lato,
Mają mnie łąki,ogrody,
Które zdobię moją szatą,
A tak długie spędzam życie,
Choć ubogo lecz uczciwie,
Dopóki śnieżne pokrycie,
Nie zagrzebie mnie na niwie."

Ledwie głos ucichną trawki,
Dzieci róże pozrywały,
Dla niewinnej swej zabawki,
I znów został krzaczek mały.

Pozdrawiam

Oto ja 2017-09-13 08:58

A jeśli to źdźbło trawy zostało nie tylko brutalnie podeptane, ale wyrwane z korzeniami przez wichury ze swego podłoża? Leży bezwiednie na ziemi i usycha, bo nie ma skąd czerpać. Jak wtedy zapuścić korzenie, żeby ponownie wzrosnąć? Wydaje się, że ratunku nie ma... Każdy musi przejść to co mu zgotował los, każdy ma swoją ścieżkę bardziej lub mniej wyboistą, ale dla każdego co innego może być tym co go zmiażdży, dla każdego co innego może być "końcem świata". To źdźbło dobrze zakorzenione po czasie pewnie i wzrośnie, a to, które zostało wcześniej nadwątlone przez huragany może polec. Mało optymistyczny komentarz, ale ostatnio tak jakoś ciężko mi w środku.

nowa50plus 2017-09-12 12:36

Aktualnie jestem taką zdeptaną trawą. Mam nadzieję, że dobrze ukorzenioną i odbiję. Pozdrawiam

elvenoor 2017-09-12 08:52

Pamiętam ostatnie pożegnanie mojego dziadka. Babcia i ciotka były zalane łzami. Na twarzach wszystkich widoczny był smutek, a ja trzymałem się twardo, żeby nie puścić łez. Dopiero w "Marcelu" podczas drogi do Rzeszowa, mogłem sobie pozwolić na lekki płacz, bo i tak niewiele osób jechało wraz ze mną.
Lecz już na najbliższe wtedy święta, na Wigilii, wszystko było ok. Dziadek pozostawił po sobie puste miejsce przy stole, ale on był wtedy z nami, w naszej pamięci.
Nie będę silił się na metafory jak Kimi czy pani Halina. Napiszę wprost: każdy z nas musi w życiu przejść przez taki okres. Moja przyrodnia kuzynka straciła matkę, opiekuje się chorym ojcem. By dorobić na studia i leki dla rodzica, pracuje za marne grosze w MacDonaldzie. Ona dopiero ma ciężko!
Nie deprecjonuję Twoich wysiłków i Twoich cierpień. Jak mówię, każdy musi przejść przez dłuższą lub krótszą ścieżkę bólu. Jednak nie zawsze przecież będziemy mieć tak przejebane, jak Los tego chce, prawda?

Halina Gasiorek-Gacek 2017-09-12 04:45

Znam ten stan, gdy zapada się całe wnętrze.Trawi go rozpacz i smutek.
I wiem,że żal i tęsknota choziaż z czasem słabną, nie kończa się nigdy. Serdecznie wpólczuję i pozdrawiam!

KimJestem 2017-09-11 19:59

Tak oto życie zatacza nam los w parabolę. Im dłużej jest wszystko w porządku, trwa codzienna sielanka, tym szybciej parabola opadnie. Im bardziej wgniecie nas w tę trawę, tym mocniejszego ramienia potrzebujemy. Jedyne co pozostanie w tym dobrego, to nauka przemierzania przez ból i silniejsza Ty. Trzymaj się cieplutko. Całusy! ;*


e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]