Foczki, morświny i kaszaloty | Frausuchen - blogerka



Foczki, morświny i kaszaloty 2019-01-13 12:14

            Zastanawiałam się, o czym napisać. Od rana ciśnie mnie konieczność wyartykułowania swoich spostrzeżeń, które nagromadziły się przez ostatni czas. Może o tym, że w końcu odważyłam się przyznać, że osiągnęłam harmonię? Albo o foczkach i morświnach? A może o tym, że warto się zmęczyć, tak fizycznie, aż do potu cieknącego po tyłku? Hm... Foczki i morświny jednak bardziej mnie uwierają i wierzgając w mej głowie, domagają się uwagi tu i teraz. Cóż, zaczynam...


            Foczki, morświny to, jak powszechnie wiadomo, morskie zwierzątka. Foczki kojarzą się nam z tymi pięknymi, wielkimi oczami smutno jakoś patrzącymi w oko kamery. Być może dlatego, że nie są zadowolone z obecności człowieka w ich intymnym, foczym świecie, człowieka, który tak ochoczo zdziera z nich skórę (na żywca!) i robi sobie potem z nich milusie futerko. Morświnki też są całkiem milusie, tylko nieco większe. Istnieją jeszcze kaszaloty. Widziałam takiego potwora na okładce książki mojego ulubionego polskiego pisarza o imieniu Szczepan i twarzy prawdziwego twardziela. I ten kaszalot jest wielgachny, łypie groźnie okiem i tryska wodą. Przerażający! Wróćmy jednak do tego skromnego katalogu zwierzątek morskich i oceanicznych.


Otóż, ostatnio, przy obiedzie w pracy, pochwaliłam się towarzystwu, że zapisałam się na zajęcia sportowe. Tak, choć staram się uprawiać różne formy aktywności, w końcu jednak uznałam, że zorganizowane zajęcia pod okiem instruktora zmuszą mnie do systematyczności w wylewaniu z siebie litrów potu, cellulitu i innych świństw. Jeden kolega, nazwijmy go G., zdumiony stwierdził, że przecież mnie nie są potrzebne żadne sporty, bo i tak jestem szczupła. Ano jestem, nieskromnie przyznam. Może nie jestem ideałem, ale nie narzekam. Niektórzy twierdzą, że jestem nawet chudziną, ale chyba nigdy nie widzieli mnie w stroju kąpielowym, o negliżu nie wspominając. Odparłam koledze G., że tu nie chodzi o chudnięcie, lecz bycie sprawną, sprężystą i jędrną. G. spojrzał na mnie wzrokiem, który nie spodobał mi się za bardzo. Często tak na mnie się gapi, lecz na szczęście mam poczucie humoru i wszelkie próby taniego podrywu gaszę jakimiś żartami i ciętymi ripostami. Kolega G. dodał, że w tym samym czasie również ma zajęcia na sali, tylko innej. Jakaś koszykówka czy siatkówka albo inna piłka. I dodał, że widzi, jak my – kobiety – wychodzimy po naszych katorgach. Powiedział, że niektóre z nas to fajne foczki, ale inne to kaszaloty i morświny.


Ożesz kur....! Apollo się odezwał! W mojej koleżance, dotychczas przysłuchującej się rozmowie z uśmiechem, chyba się zagotowało, bo rzuciła parę ciętych słów o chamskiej kategoryzacji kobiet ze względu na wygląd. Gdy ochłonęła, ja dodałam, że wprawdzie nie uważam się za jakąś zakompleksioną, szarą myszkę, jednak też nie chciałabym być wrzucana do jakiegoś wora z napisem: „foczka” albo „morświn”, a wiadomo - to wrzucanie do wora jest uzależnione od upodobań wrzucającego. O gustach się nie dyskutuje. Mimo wszystko jednak uważam, że chamskie teksty należy bezwzględnie napiętnować. Irytuje mnie komentowanie wyglądu kobiet przez mężczyzn. Nie wiem jaka piękność byłaby w stanie spełnić ich oczekiwania. Zapominają przy tym, że każdy – KAŻDY – człowiek się starzeje, zmienia się i nawet Afrodyta, gdyby nie była grecką boginią spożywającą nektar i ambrozję, też w końcu straciłaby na uroku. Poza tym, biorąc pod uwagę wspomniane gusta, nie ma ideału i nie będzie. To, co dla jednego jest piękne, nie musi być piękne dla drugiego.


Najbardziej krzywdzące są opinie dotyczące poszczególnych elementów kobiecego ciała, które przecież ulega rozmaitym transformacjom, tak jak i męskie ciało. Tylko jest zasadnicza różnica – mężczyźni nie rodzą, nie karmią piersią, nie muszą często godzić miliona obowiązków, co w końcu odbija się niestety na wyglądzie. Mężczyźni, nie zapominajcie, że te piersi, z czasem mniej jędrne i pociągające, wykarmiły dzieci. Te brzuchy, obwisłe, pokryte bruzdami rozstępów, nosiły w sobie kilkukilogramowe dziecko. Ta pochwa, rozciągnięta i z bliznami wokół, musiała wypchnąć to dziecko na świat, byście potem mogli dumnie obwieścić wszystkim kumplom dookoła, że zostaliście ojcami i byście mogli to obficie oblać, a potem leczyć kaca przez kilka dni, podczas gdy wasza kobieta dogorywała w szpitalu. Te uda, które zyskały na objętości, z warstwą pomarszczonej skóry (to jest właśnie osławiony Pan Cellulit;), to uda tej samej kobiety, którą pokochaliście. Kobiece twarze, podobnie jak wasze, z czasem wiotczeją, pokrywają się zmarszczkami. To naturalne. Oczywiście, gdyby kobiety miały nieco więcej czasu oraz pieniędzy, mogłyby bardziej o siebie zadbać. Ale uwierzcie – po całym dniu spędzonym w galopującym tempie, zajmowaniu się domem, pracą, dziećmi, wami, wiele kobiet ma to w swojej nieidealnej dupie, jak wygląda. Moglibyście od czasu do czasu je wyręczyć, stop (!) – poczuć się współodpowiedzialni za rodzinę i obowiązki z tym związane. Z dużym prawdopodobieństwem, wasze kobiety znalazłyby siły i motywację, by popracować nad sobą, swoim wyglądem i może wreszcie byłyby damami na salonach, a kurtyzanami w sypialni.


Tymczasem chciałabym zwrócić waszą uwagę na to, że wam też wiele brakuje do ideału. Najśmieszniejsi są mężczyźni z bojlerami zamiast brzucha, małym ptaszkiem nieśmiało próbującym wyglądać spod tego bojlera, chudymi i patykowatymi nóżkami i takimi też  łapkami. Do tego fryz na zaczeskę albo na Sławomira. I tacy zazwyczaj mają najwięcej do powiedzenia na temat foczek i morświnów. Tacy myślą, że każda foczka na nich właśnie poleci i zamacha foczym ogonkiem na jego widok na plaży. Mein Gott! Sie sehen und  donnern nicht!


Takie oto myśli żądały przelania na ekran komputera. Na koniec dodam, że co złego to nie ja i nie było moim zamiarem sprawienie komuś przykrości. Chciałabym tylko zwrócić uwagę na problem i nakłonić do refleksji. Nie zachowujmy się jak celebryci i zejdźmy na Ziemię zamieszkaną przez nieidealne kobiety i nieidealnych mężczyzn, którzy jakoś mimo wszystko łączą się w nieidealne pary. Wiele z nich jest szczęśliwych. A na koniec żartobliwie dodam – nieidealni, nie martwcie się. Wszak, jak mówi przysłowie, „Każda potwora znajdzie swojego amatora” ;)


 


 


Dodaj komentarz



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]