Frausuchen - blogerka


Co wolno wojewodzie... 2018-12-09 20:11

Czytałam ostatnio artykuł o pewnej młodej, krewkiej kobiecie będącej gorliwą fanką jednego z żołnierzy wyklętych. Została skazana prawomocnym wyrokiem na krótką karę pozbawienia wolności za napaść na policjanta. Jej brat, równie krewki, ma przebogatą kartotekę policyjną z racji swojej "patriotycznej" działalności i licznych dowodów wierności swoim poglądom. Narodowy duch jest żywy w tej rodzinie. Ów młody człowiek również był wielokrotnie pociągany do odpowiedzialności za niewybredne hasła, które potrafił bez żenady wykrzykiwać w miejscach publicznych. Uważam, że słusznie na oboje została nałożona kara. Jednocześnie naszła mnie pewna refleksja odnośnie obraźliwych słów kierowanych przez różnych ludzi w stosunku do innych ludzi. Zdałam sobie sprawę z tego, że wielu z nich nigdy nie poniosło za to odpowiedzialności mimo tego, że są to osoby publiczne, znajdujące się na świeczniku. Przypomniało mi się od razu przysłowie, które wielokrotnie słyszałam w dzieciństwie - "Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie".


   Doskonale pamiętam także swój dziecięcy bunt. Bo jakże to??? Jeden może się brzydko zachować, bo jest dorosły, a drugi nie tylko dlatego, że jest dzieckiem? Dorosły "truje", że nie wolno palić fajek, pić alkoholu, a tymczasem sam leje w siebie alko bez krępacji i kurzy jak lokomotywa? Brat może wracać po dwudziestej drugiej, a siostra już nie??? Nieraz tegoż buntu doświadczam obecnie, gdy niby już smrodem nie jestem, a jednak nie należę też do wojewodów. Tak jak większość społeczeństwa, która jest oburzona bezczelnością reprezentantów tak zwanych wyższych sfer - takich wojewodów nad wojewodami. Mogą oni mnie nazwać gorszym sortem, lewackim ścierwem, lesbą (choć jestem hetero), lemingiem, kanalią, dzieckiem specjalnej troski itp. W ślad za tym na forach internetowych pojawiają się jeszcze gorsze inwektywy, a także ksenofobiczne, homofobiczne hasła. I co? I nic. I dalej sobie taki jeden z drugim chodzi z podniesioną głową, śmiejąc się w twarz wszystkim oponentom i gorszemu jego zdaniem sortowi.


   On może, inni nie. On może z kamienną twarzą (lub wykrzywioną w chwili wzburzenia) powiedzieć wszystko, co mu ślina na język przyniesie, a inny polityk znany z nieokrzesania, ale i z tego, że potrafi bezpośrednio wyartykułować to, co myśli spora grupa społeczeństwa - już nie. Został zresztą w sądzie pierwszej instancji zobowiązany do publicznych przeprosin tego "kamiennego". I słusznie. Nadal podtrzymuję, że nie wolno rzucać oskarżeń bez dowodów, obelg czy chamskich tekstów. Nieustannie jednak zadaję pytanie, dlaczego nie wszyscy są równi wobec prawa? Nie wspomnę już o nieprzestrzeganiu elementarnych zasad kultury w przestrzeni publicznej, zbydlęceniu i totalnym schamieniu oraz zwykłej bezczelności przeniesionej z życia prywatnego, jak mniemam, na salony, sale sejmowe, do kościołów czy urzędów.


   Najbardziej irytujące i nieskuteczne jest pouczanie innych bez dawania odpowiedniego przykładu ze swojej strony. Spróbujcie powiedzieć nastolatkowi, że alkohol czy nikotyna szkodzą zdrowiu, trzymając w ręku zapalonego papierosa lub butelkę z piwem. Zabije was śmiechem. Powiedzcie dziecku, że słowo "kurwa" czy "pedał" to słowo plugawe, fuj, brzydkie, podczas gdy chwilę wcześniej sami rzucaliście wulgaryzmami na prawo i lewo. Dzieciak pomyśli, że coś nie gra. Pojawi się wtedy pewien dysonans, bo jakże to? Mama "kurwuje", tata wyzywał tamtego pana od "pedałów", a za chwilę grożą mi karą za to samo? Niech no tylko dziecię podrośnie, z pewnością nie omieszka tego mamusi i tatusiowi wypomnieć. Tak samo rzecz się przedstawia w życiu publicznym - pokazanie, że można ubliżać, przekręcać fakty, kłamać w żywe oczy, robić szwindle, uczy, że tak można i ośmiela pozostałych. Rodzi to poważne niebezpieczeństwo, gdyż po pierwsze społeczeństwo pozbawione hamulców może przerodzić się w masę troglodytów, a po drugie takie postępowanie jest jak miecz obosieczny. Należy pamiętać, że powiedzenie: "Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie" może zmienić adresata, gdy smród kiedyś zamieni się miejscem z wojewodą... Tylko czy ku temu powinno zmierzać społeczeństwo XXI wieku?


 



e-szablony
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]